Okiem autora

Zapraszam do lektury moich felietonów i recenzji na łamach Magazynu Obsesje

1) O pamiętaniu (ku pamięci) – felieton

Chciałabym i mądrze, i śmiesznie, i tak inteligentnie, żeby czytający docenił moją finezję oraz błyskotliwość… Jest, mam, wymyśliłam! Zaczynamy. Łyczek kawki… o, wystygła, trzeba podgrzać – już, już, sekundkę! Wracam.

Siedzę przed klawiaturą i próbuję. Wychodzi takie: xxxx… albo takie: zzzzz….

Miałam przed chwilą taki wspaniały temat, ale mi uciekł! Sprawdzę okno, żeby nie przewiewało, bo mróz przyszedł – pomyślałam. I przypomniałam sobie, że nie mam okna… Mam takie wielkie drzwi, prawie na całą ścianę, które udają, że są oknem. Z jednej tafli. Ale skoro sięgają do samej ziemi, to chyba są drzwiami? W obu pokojach takie same. I obydwa domknięte, temat nie mógł przez nie uciec. Obydwa okna domknięte – domknięte obydwoje drzwi. Zresztą nieważne, jeżeli przez nie wcale nie wieje. Ale żaden mądry temat wejść też nie chce… Wzdycham i wracam do komputera…

przeczytaj więcej


2) Tu opowiadam o pewnej ważnej książce

Nie wydawało mi się, aby zainteresowała mnie kiedykolwiek książka, zawierająca genealogię jakiegoś rodu – oprócz mojego, oczywiście. Z jednej strony, tej po mieczu, znam swoje pochodzenie aż od XVI wieku, a z drugiej mniej. Może dlatego, że ze strony mamy mieszały się nazwiska, miejsca – rodzina z Kresów, z konieczności wędrująca, jak mnóstwo innych.Tacy Cyganie historii, których losy ciężko śledzić. Kiedy mój syn – wówczas licealista – wywiódł nasze pochodzenie wprost, jak po sznurku, od atamana kozackiego, daliśmy sobie spokój. Wystarczy nam to, co wiemy. A wiemy tyle, że jeden z naszych przodków po kądzieli nie był zadowolony ze swojego dwuczłonowego nazwiska. Widocznie był to niecierpliwy człowiek i nie chciało mu się tracić zbyt dużo czasu na podpisywanie papierów. Tak się domyślamy. Tenże Przodek wybrał się kiedyś do Ważnego Urzędu, gdzie jednego uciążliwego członu urzędowo się pozbył. Wcześniej nazywał się Mazepa-Kołodyński, a po wyjściu z urzędu już tylko Mazepa. Jak u Słowackiego. To nam wystarczyło i więcej korzeni nie szukaliśmy.

przeczytaj więcej